środa, 10 września 2014

Opalanie...



Ostatnie dni spędzam na opalaniu...

nie, nie w egzotycznych krajach. Stare drzwi opalam z tysiąca warstw farby olejnej nakładanej przez sto lat, dosłownie sto (no, może sto z drobnymi) lat.
Tyle bowiem ma nasz gliniany dom. Stówkę z hakiem.
Drzwi, poznały kilka pokoleń, otwierały się z łagodnością, bądź trzaskały z wielkim hukiem znosząc różne humory właścicieli.Widziały to i owo, a ja teraz obdzieram je z części tej historii, aby wyszło na wierzch co piękne, a co pożółkłe i szpetne w proch się obróciło...

Plan mam ambitny, chcę opalić wszystkie drzwi w naszym domu. Z jakim efektem i w jakim czasie mi się to uda zobaczymy;)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym myślisz?